Serial niekompetencji
Podczas sesji Rady Miasta Skierniewice w dniu 5 marca uchwalono Regulamin targowisk oraz zakazano prowadzenia handlu w miejscach innych niż wyznaczone.
O dziwo, burza wokół uchwały rozpętała się dopiero w dniach następnych. Czy można jednak dziwić się, skoro gremium radnych nie dyskutuje, a włodarze z ratusza udzielają kompromitujących wypowiedzi?
Tradycyjnie już, szczególną ciekawość budzą w Skierniewicach uzasadnienia do projektów podejmowanych na forum Rady Miasta uchwał. Nie wszyscy chcą jednak pamiętać, że uzasadnienia piszą prezydenccy urzędnicy, a sam włodarz lub jego następca je podpisują. Kłopot natomiast mają radni, którzy nie wiedzą jak projekt ugryźć, by nadać mu sensowny kształt, a potem pokutują za niekompetencję „prezydenckiej pary”. Regulamin jak regulamin. Został przyjęty większością głosów. Zadziwiające jedynie jest to, że został wprowadzony dopiero teraz, skoro możliwość ku temu istniała od 1996 roku, jak czytamy w uzasadnieniu do projektu uchwały. Zakład Utrzymania Miasta wolał jednak korzystać ze „zwyczajowego regulaminu”, ustanowionego przez poprzedniego zarządcę.
Podczas krótkiej dyskusji głos zabrał jedynie radny klubu Razem dla Skierniewic Jarosław Chęcielewski, który widzi konieczność szerokiego przedstawienia zawartości Regulaminu mieszkańcom Skierniewic, a więc w szczególności sprzedającym i kupującym na miejskich targowiskach. W odpowiedzi na swoją interpelację w tej sprawie, usłyszał od naczelnika wydziału spraw społecznych Marka Czarnoty, że Regulamin zostanie obszernie zaprezentowany w lokalnych mediach. Biorąc pod uwagę duże zainteresowanie asortymentem placów targowych ze strony mieszkańców, postulat jak najbardziej słuszny. Po raz kolejny jednak potwierdziło się, że deklaracje władz miasta nie mają pokrycia w rzeczywistości. Oto w tygodnikach wydanych bezpośrednio po sesji oraz w numerach kolejnych próżno szukać choćby linijki na stronach wykupionych przez ratusz. Oglądamy tam fotoreportaże zajmujące 70 % materiału, a o ważnych dla handlujących rozstrzygnięciach ani słowa. Mało tego, takiej potrzeby nie widzi najwyraźniej Przewodniczący Rady Miasta Mariusz Dziuda (SLD), który w audycji samorządowej radia RSC w dniu 6 marca zaprzeczył celowości akcji informacyjnej. Wywołało to zdumienie radnych, biorących udział w dyskusji, a wnioskujący o nią podczas sesji radny Jarosław Chęcielewski podał przykłady, dlaczego akcja winna odbyć się. Według niego bardzo różnie były do tej pory realizowane kwestie utrzymania czystości na targowiskach zarówno przez zarządzających jak i sprzedających. O pomstę do nieba woła stan sanitariatów. Radny odwołał się do kultury osobistej użytkowników toalet, ale zasugerował przy tym konieczność wybudowania nowych, skoro istniejące straszą swoim niskim standardem, a miasto raczej nieprędko planuje przeniesienie targowiska w inne miejsce, co było do niedawna wpisane w strategię rozwoju miasta. Prezydent Leszek Trębski przyznał w trakcie rozmowy, że rzeczywiście nie ma aktualnie szans na szybkie rozwiązanie kwestii przeniesienia targowiska w korzystniejsze warunki, próbując przy tym zręcznie ominąć temat sanitariatów i wymieniając listę potrzebniejszych inwestycji.
Lokalną prasę zajął bardziej temat uzasadnienia do projektu uchwały o zakazie sprzedaży w miejscach innych niż targowe. Kwestią dyskusyjną jest wysłanie do domów emerytów, którzy próbowali dotychczas dorobić, sprzedając, kwiaty, warzywa, owoce, czy „drobnicę” w postaci zużytych sprzętów domowych. Rację mają ci, którzy będą twierdzić, że zagraża to bezpieczeństwu pieszych na chodnikach, że stwarza to okoliczności do pozostawiania nieczystości w miejscach publicznych, ale rację mają też ci, którzy twierdzą, że jest to małe zagrożenie w porównaniu do niebezpieczeństw dnia codziennego, takich jak wypadki drogowe, kradzieże, napaści. Gorzej, że pani prezydent Beata Jabłońska nie potrafi obronić projektu, który firmuje swoim nazwiskiem. Tchórzostwem trzeba nazwać, wypowiedź jakiej udzieliła dla tygodnika ITS z dnia 12 marca 2010 r. Twierdzi, że ona „jedynie podpisała projekt, a uzasadnienie pisał ktoś inny”. Sądzić należy również, że gdyby w uzasadnieniu zabrakło stwierdzeń o zagrożeniu handlu dla życia i zdrowia mieszkańców, to uchwała nie straciłaby na znaczeniu i jakości, a tak wywołała szum medialny. Kompromitujące jest stwierdzenie sekretarza miasta Sławomira Gmaja w tym samym artykule, określające jako głupotę wypowiedź komendanta Straży Miejskiej Edwarda Kordysia na temat możliwości karania osób nieprzestrzegania obowiązujących przepisów prawa. Taki sposób wywierania nacisku na ściągalność mandatów, dokonywany przez urzędnika za pośrednictwem prasy, może jedynie zwiększyć absurdalność i rozsądek strażników w momentach podejmowania interwencji. Zachodzi ryzyko, że będziemy znów świadkami karania tych, którzy najmniej spośród wszystkich winnych na to zasłużyli. Wiadomo, że handlujący z chodnika nie zwinie się z majdanem w ciągu minuty, widząc zbliżającego się strażnika. Jednym słowem serial braku kompetencji, zwłaszcza osób zatrudnionych na wysokich stanowiskach w ratuszu przez prezydenta Trębskiego trwa.
W całej dyskusji na forum Rady jak i w lokalnych mediach zabrakło tego, o co choćby w niewielkim rozmiarze domagał się radny Chęcielewski. Gdzie bowiem usłyszeliśmy o konsekwencjach sprzedaży materiałów pirotechnicznych przez osoby niepełnoletnie? Nie wszyscy muszą wiedzieć, że ich sprzedaż odbywająca się w sposób niezgodny z prawem grozi karą pozbawienia wolności do lat 10 (Gazeta Prawna, 31 grudnia 2008). Co uznajemy za materiały pirotechniczne? Warto taką kwestię wyjaśnić na łamach prasy, choćby na stronach wykupionych przez ratusz, skoro w § 9 pkt1 ust.4 Regulaminu targowisk materiały takie uwzględnia się. Warto wyjaśnić, że osoba handlująca w miejscu niedozwolonym podlega karze grzywny do 500 zł lub karze nagany, skoro w stosownym projekcie uchwały umieszcza się lakoniczne zapisy na ten temat (§ 4 uchwały).
Na marginesie, staje jeszcze jedno pytanie, czy handlujący doczytali w uchwale zapis, że podczas sprzedaży sezonowej dopuszcza się handel branżowym asortymentem na chodniku przed sklepem przez załogę sklepu? Kwiaty przed kwiaciarnią, czemu nie?