Jest dobrze ... więc niech będzie źle
Tak najkrócej można skwitować pomysł na projekt uchwały złożony przez prezydenta miasta Skierniewice Leszka Trębskiego w dniu 5 marca. Póki co projekt dotyczący zniesienia strefy płatnego parkowania w Rynku miejskim i jego okolicy pozostał jedynie pomysłem.
I dobrze, że tak się stało. Niewiarygodne, jak można Radzie Miasta przedłożyć uzasadnienie o treści:
Wprowadzenie strefy płatnego parkowania w centrum miasta podyktowane było potrzebą uporządkowania ruchu drogowego oraz parkowania pojazdów w nowym układzie
komunikacyjnym powstałym po przeprowadzonej przebudowie ulicy Rynek i ulic przyległych. Zamierzony cel został osiągnięty a funkcjonalność układu drogowego nie budzi obecnie zastrzeżeń. (…)utrzymywanie w dalszym ciągu niewielkiej strefy płatnego parkowania jest nieuzasadnione”.
Tylko przyklasnąć pomysłowości i naiwności, że ktoś tego nie przeczyta. Podana została kwota ponad 35 tys. złotych strat jakie generowało utrzymywanie strefy. Pytanie jednak, dlaczego miasto, a nie zarządca, czyli spółka Zakład Utrzymania Miasta, ma ponosić konsekwencje niegospodarności? Radny Paweł Bielicki był szczególnie dociekliwy i mimo, że prezydent ostatecznie głosami koalicji zdjął punkt z porządku obrad to, rajca dał upust swoim wątpliwościom. Dlaczego nie spróbować oddać strefy parkowania w zarząd zewnętrzny, dlaczego nie ustawić parkometrów, skoro utrzymanie obsługi jest rzekomo kosztowne. Radny powątpiewał, czy rzeczywiście, jak powiedział naczelnik wydziału komunikacji Stanisław Lipiec, dwaj pracownicy pobierają miesięcznie niemalże 6 tys. zł pensji? Ponadto, w toczonej nazajutrz radiowej debacie, radny Razem dla Skierniewic Jarosław Chęcielewski, zwrócił uwagę na zmniejszenie porządku w strefie parkowania, ryzyko kolizji samochodowych, jakie powstawałyby w wąskich ulicach i na parkingach, w przypadku wycofania z tego obszaru służb dbających przy okazji o bezpieczne i etyczne parkowanie. Prezydent, w swoim stylu, obrócił niesprawdzony projekt uchwały w materiał nad którym trzeba pracować, a wniosek radnych, zapewne koalicyjnych, proponujących zmiany w porządku obrad potraktował jako dobre wyjście z sytuacji. Zapomniał tylko, że w ten sposób strzelił samobójczą bramkę. Pochopnie, wszak nie znaczy dobrze, to znaczy coś zupełnie odwrotnego.